Świat się nie kończy

Im bardziej mi się nie podoba  „tu i teraz”, tym bardziej ciągnie mnie w kierunku obsmarowania tego świata. Brzydkiej rzeczywistości, w której liczą się tylko silni, bogaci i niesprawiedliwi. Słabi i pokonani mają siedzieć cicho, a najlepiej jakby znikli. Komentując ostatnie wydarzenia ze świata polityki, usłyszałam od męża opinię, że przecież ja się nie znam na polityce. Powiedziałam mu, że owszem, ale na moralności trochę tak. Więc mogę uważać, że coś jest złe i odróżniać to od tego, co dobre.

Wiem, że wychodzę wtedy na naiwną kobietkę, która żyje w świecie bajek i liczy na szczęśliwe zakończenie również w tak dalekiej od nich ponurej rzeczywistości. Ale z drugiej strony nie chcę być zgorzkniałym cynikiem, realistą, czy jakkolwiek nazwiemy osobę, która nie chce wierzyć, że dobro może zwyciężyć zło.

Póki jeszcze odróżniam jedno od drugiego, mój świat się nie kończy.

 

 

 

2 odpowiedzi na “Świat się nie kończy”

  1. Całe szczęście, że się nie kończy. Bo największy problem dzisiaj to nie to, że świat jest brzydki i niesprawiedliwy – tylko że wielu ludzi przestaje wierzyć, że może być inaczej. Cynizm udaje mądrość, ale w rzeczywistości jest tylko wygodnym usprawiedliwieniem dla bezczynności. Jeśli przestaniemy nazywać zło po imieniu i wierzyć, że dobro ma sens, to faktycznie przegramy – ale nie dlatego, że świat jest zły, tylko dlatego, że daliśmy się temu przekonać. Nie jesteś sama w tym patrzeniu na świat. Coraz trudniej znaleźć ludzi, którzy nie ulegli cynizmowi i nadal wierzą, że dobro ma znaczenie – ale oni są. I to właśnie ich głosy, choć cichsze od krzyków tych ‘silnych’, naprawdę coś zmieniają.

  2. Politycy nie zbawią świata. Zbawiciel jest tylko jeden.

    Jest wielu dobrych ludzi, tylko że oni się nie afiszują.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *